Proweniencja przedmiotów wykonanych ręcznie: jakie dokumenty zachować
Zaktualizowano · 7 min czytania
Pierścionek, krzesło albo wiolonczela mogą przetrwać twórcę i pierwszego właściciela o sto lat. To, co podróżuje razem z nimi, decyduje, jak będą traktowane po drodze: czy ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie po kradzieży, czy kupujący uwierzy w atrybucję, czy konserwator będzie wiedział, z jakim wykończeniem ma do czynienia.
Taki zapis to proweniencja. Na rynku sztuki zwykle oznacza łańcuch kolejnych właścicieli. Przy przedmiocie robionym dziś na zamówienie zaczyna się wcześniej: od zapisu twórcy, co powstało, z czego i kiedy. Ten pierwszy zapis kosztuje najmniej, a później najtrudniej go odtworzyć.
Ten poradnik jest dla obu stron. Twórcy znajdą tu, co zapisywać przy warsztacie. Właściciele dowiedzą się, co zachować, czego chcą domy aukcyjne i ubezpieczyciele oraz jak przechowywać dokumenty, żeby dało się je otworzyć za trzydzieści lat.
Najważniejsze
- Christie's definiuje proweniencję jako udokumentowaną historię własności i zaznacza, że luki w niej mogą rodzić pytania wymagające dalszego sprawdzenia.
- Domy aukcyjne uznają za dowody faktury, katalogi, zapisy archiwalne i certyfikaty podpisane przez twórcę lub eksperta, a zdjęcia i spisy inwentarzowe traktują jako uzupełnienie.
- Ubezpieczyciele, np. Chubb, zalecają dla każdej cennej rzeczy opis, aktualne zdjęcie, paragon i ewentualną wycenę, regularnie aktualizowane.
- Międzynarodowy standard Object ID wymienia, co identyfikuje przedmiot: rodzaj, materiały i techniki, wymiary, napisy i oznaczenia, cechy charakterystyczne, tytuł, temat, datę i twórcę, a do tego zdjęcia.
- Twórca powinien zapisywać materiały i ich pochodzenie, znaki, zdjęcia z powstawania oraz historię pielęgnacji i napraw pod stałym numerem seryjnym.
- Biblioteka Kongresu USA zaleca co najmniej dwie kopie cyfrowych zdjęć w różnych miejscach, sprawdzanie ich raz w roku i przenoszenie na nowe nośniki co pięć lat.
Czym jest proweniencja
Christie's opisuje proweniencję jako udokumentowaną historię własności przedmiotu, śledzącą, kto go posiadał lub wystawiał od powstania do dziś. Przy obrazie z trzema stuleciami historii mogą to być listy, inwentarze i katalogi aukcyjne.
Przy przedmiocie wykonanym niedawno najważniejsze jest pierwsze ogniwo: twórca. Datowany zapis, kto zrobił przedmiot, z czego i kiedy opuścił pracownię, jest kotwicą dla wszystkiego, co przyjdzie później. Kolejne ogniwa dochodzą, gdy przedmiot zostaje sprzedany, odziedziczony, wyceniony albo naprawiony.
Proweniencja to nie to samo co autentyczność i nie daje gwarancji. Christie's przypomina, że atrybucja jest opinią eksperta i może się zmieniać. Dobre zapisy ułatwiają wydanie tej opinii i utrudniają jej podważenie.
Po co te zapisy
Odsprzedaż
Według Christie's proweniencja wspiera przypisanie dzieła konkretnemu twórcy, daje kupującym pewność co do autentyczności i pokazuje, czy istnieją spory lub roszczenia dotyczące własności. Dom aukcyjny zaznacza też, że ważna historia wystawiennicza albo znany właściciel mogą podnieść wartość rynkową. Działa to i w drugą stronę: nieudokumentowane luki, jak pisze Christie's, mogą rodzić pytania wymagające dalszego sprawdzenia.
Ubezpieczenie
Chubb w poradniku o ubezpieczaniu biżuterii radzi, by dla każdej sztuki mieć dokładny opis, aktualne zdjęcie, cenę zakupu lub paragon oraz ewentualne certyfikaty wyceny. Zaleca profesjonalną wycenę wartości odtworzeniowej, ponowną wycenę co kilka lat, bo rynek się zmienia, i coroczny przegląd spisu oraz dokumentów polisy. Wymagania różnią się między ubezpieczycielami i polisami, więc sprawdź swoją.
Naprawy
Pierwsze pytania konserwatora brzmią: z czego to jest i czym wykończone. Od odpowiedzi zależy, jakich środków można bezpiecznie użyć. Zapis twórcy z nazwą drewna, produktu wykończeniowego, stopu czy szkliwa oszczędza zgadywania i chroni przed szkodą od niewłaściwego środka. Na co dzień te same informacje niesie karta pielęgnacji trzymana przy przedmiocie.
Ocena autentyczności
Christie's wyjaśnia, że specjaliści porównują styl i technikę ze znanymi pracami twórcy, oglądają sygnatury, sięgają do katalogu dzieł (catalogue raisonné), jeśli taki istnieje, i mogą użyć metod naukowych, takich jak reflektografia w podczerwieni, zdjęcia rentgenowskie czy datowanie dendrochronologiczne drewna. Każda z nich działa lepiej, gdy jest z czym porównać: zdjęcia z powstawania, znak w chwili wybicia, materiały w chwili zakupu.
Gdy proweniencji brakuje: sprawa galerii Knoedler
Upadek nowojorskiej galerii Knoedler to klasyczny przykład tego, co może się kryć za brakiem proweniencji. Według opisu Winterthur Museum handlarka z Long Island, Glafira Rosales, przez czternaście lat sprzedała Knoedlerowi i jeszcze jednej galerii 31 obrazów przedstawianych jako dzieła abstrakcyjnego ekspresjonizmu. Twierdziła, że pochodzą od anonimowego kolekcjonera znanego tylko jako „Mr. X”.
Obrazy namalował malarz mieszkający w Queens. Brak jasnej historii własności był jednym z sygnałów ostrzegawczych, które według powodów powinny były wzbudzić podejrzenia. Galerię zamknięto w 2011 r., a Rosales w 2013 r. przyznała się m.in. do oszustwa. Była dyrektorka galerii utrzymuje, że działała w dobrej wierze, opierając się na opiniach ekspertów.
Wniosek dla twórców i właścicieli jest prosty. Zapis zrobiony na bieżąco przez kogoś, kogo da się wskazać, jest wart więcej niż każda historia opowiedziana później.
Czego chcą domy aukcyjne i rzeczoznawcy
Christie's wymienia jako dowody proweniencji: faktury i rachunki z wcześniejszych sprzedaży, katalogi aukcyjne, katalogi wystaw lub numery inwentarzowe muzeów, katalog dzieł, zapisy archiwalne lub korespondencję łączącą dzieło ze znanymi kolekcjami oraz certyfikaty autentyczności podpisane przez twórcę lub eksperta. Archiwalne zdjęcia i spisy spadkowe traktuje jako dowody uzupełniające.
Bonhams w formularzu wyceny online prosi o zdjęcia przodu i tyłu albo góry i spodu przedmiotu, razem z sygnaturami i certyfikatami autentyczności. Zaznacza, że szacunki na podstawie zdjęć są wstępne i mogą się zmienić po oględzinach i badaniach, a dom aukcyjny nie daje gwarancji co do pochodzenia ani proweniencji.
Standard Object ID przydaje się i twórcom, i właścicielom. Powstawał od 1993 r. w Getty Information Institute we współpracy z policją, służbami celnymi, muzeami, handlem dziełami sztuki, rzeczoznawcami i ubezpieczycielami, wystartował w 1997 r., a dziś promuje go ICOM, Międzynarodowa Rada Muzeów. Wymienia dziewięć kategorii informacji: rodzaj przedmiotu, materiały i techniki, wymiary, napisy i oznaczenia, cechy charakterystyczne, tytuł, temat, datę lub okres oraz twórcę. Kroki zalecane przez ICOM obejmują też zrobienie zdjęć i przechowywanie dokumentacji w bezpiecznym miejscu.
Co powinien zapisywać twórca
Każdy przedmiot zapisuj pod stałym numerem seryjnym, na bieżąco. Numerację i znakowanie opisujemy w poradniku o numerach seryjnych.
| Zapis | Co zachować | Do czego przyda się później |
|---|---|---|
| Tożsamość | Numer seryjny, nazwa, data ukończenia, twórca i pracownia | Łączy wszystkie dokumenty z jednym przedmiotem |
| Materiały | Gatunek drewna, stop i próba, masa i szkliwo, rodzaj skóry i garbowania; dostawca i partia, jeśli wiadomo | Naprawy, wycena, pytania o pochodzenie |
| Znaki | Zdjęcie każdego znaku, etykiety lub grawerunku w chwili wykonania i ich miejsce | Porównanie, gdyby przedmiot był kwestionowany |
| Powstawanie | Datowane zdjęcia z kluczowych etapów | Pokazuje, że przedmiot powstał w twojej pracowni |
| Wykończenie | Nazwy produktów, liczba warstw, daty | Pierwsza rzecz, której potrzebuje konserwator |
| Wymiary | Zmierzone wymiary, w razie potrzeby waga | Identyfikacja i ubezpieczenie |
| Dokumenty | Oferta, faktura, certyfikat, karta pielęgnacji | Ślad, o który pyta kupujący lub ubezpieczyciel |
| Dalsza historia | Naprawy, odnowienia, przeróbki, z datami | Wyjaśnia zmiany, które zobaczy przyszły ekspert |
Zdjęcia z pracy mają podwójną wartość. W trakcie zlecenia informują klienta, a potem są dowodem powstania przedmiotu. Co fotografować, opisujemy w poradniku o zdjęciach postępu prac dla klientów.
Dane osobowe trzymaj z dala od wszystkiego, co publiczne. Zapis może mówić, że w danym roku przedmiot zmienił właściciela, bez podawania nazwiska. Imiona, adresy i faktury zostają w prywatnych plikach.
Co powinien zachować właściciel
- Fakturę od twórcy oraz certyfikat, kartę pielęgnacji i gwarancję, jeśli są.
- Zdjęcia przedmiotu jako nowego, ze znakami, etykietami i grawerunkiem, a także aktualne zdjęcie.
- Każdą późniejszą wycenę, z datą i nazwiskiem rzeczoznawcy.
- Rachunki i notatki z napraw, czyszczenia lub przeróbek oraz to, kto je wykonał.
- Wszystko, co dopisuje historię: wystawy, publikacje, listy od twórcy.
- Jeśli sprzedajesz albo oddajesz przedmiot, przekaż dokumenty razem z nim, a kopie zostaw sobie.
O cennych nowych przedmiotach poinformuj ubezpieczyciela i sprawdź, czego wymaga twoja polisa.
Jak przechowywać zapisy przez dziesięciolecia
Papier blaknie i się gubi. Pliki cyfrowe przestają się otwierać, gdy znikają formaty, urządzenia albo konta. Jedno i drugie wymaga planu.
Wybieraj trwałe formaty
Biblioteka Kongresu USA publikuje Recommended Formats Statement, czyli listę zalecanych formatów dla zbiorów, które gromadzi. Dla cyfrowych zdjęć zalecane są m.in. TIFF, JPEG 2000, PNG i JPEG. Dla tekstu cyfrowego m.in. PDF/A i PDF/UA, a także zwykły PDF w najwyższej dostępnej jakości. Pliki nie powinny mieć szyfrowania ani zabezpieczeń DRM ograniczających dostęp. Rozsądny zestaw do domowego archiwum to JPEG albo TIFF dla zdjęć i PDF/A dla dokumentów.
Miej więcej niż jedną kopię
Zalecenia Biblioteki Kongresu dotyczące prywatnych zdjęć cyfrowych są bardzo praktyczne:
- zrób co najmniej dwie kopie zdjęć, które chcesz zachować, a lepiej więcej;
- przechowuj je w różnych miejscach, możliwie daleko od siebie;
- nadawaj plikom opisowe nazwy i zapisz krótko, jak są uporządkowane;
- kopię spisu trzymaj razem z ważnymi dokumentami;
- przynajmniej raz w roku sprawdź, czy pliki nadal się otwierają;
- co pięć lat, albo gdy trzeba, przenieś je na nowe nośniki.
Te same nawyki sprawdzają się przy fakturach, certyfikatach i kartach pielęgnacji. Jedna kopia w domu, druga u kogoś z rodziny, w banku albo w zaufanej chmurze to dobry początek.
Zachowaj też papier
Wydrukuj najważniejsze dokumenty, takie jak certyfikat i karta pielęgnacji, i trzymaj je przy przedmiocie albo razem z domowymi papierami. Wydrukowany numer seryjny i krótki adres strony na karcie pozwolą odnaleźć zapis cyfrowy, nawet jeśli jakiś plik zginie.
Źródła
- What does provenance mean?, Christie's: definicja proweniencji, jej znaczenie, luki rodzące pytania, wpływ na wartość, akceptowane dowody, dowody uzupełniające
- How auction houses authenticate artwork, Christie's: styl i technika, sygnatury, katalog dzieł, badania naukowe, atrybucja jako opinia eksperta
- Sell with Bonhams, Bonhams: wymagane zdjęcia, sygnatury i certyfikaty, wstępny charakter szacunków ze zdjęć, brak gwarancji proweniencji
- How to insure valuable jewelry, Chubb: zawartość spisu, profesjonalna wycena, ponowna wycena co kilka lat, coroczny przegląd
- Object ID, ICOM: historia standardu, dziewięć kategorii informacji, zdjęcia i bezpieczne przechowywanie
- The Knoedler Gallery case, Winterthur Museum: 31 obrazów, „Mr. X”, brak historii własności jako sygnał ostrzegawczy, zamknięcie w 2011 r., przyznanie się do winy w 2013 r., stanowisko dyrektorki
- Recommended Formats Statement: still image works, Library of Congress: zalecane formaty zdjęć cyfrowych
- Recommended Formats Statement: textual works, Library of Congress: PDF/A, PDF/UA i inne zalecane formaty tekstu, brak szyfrowania ograniczającego dostęp
- Personal archiving: digital photographs, Library of Congress: co najmniej dwie kopie w różnych miejscach, nazwy i porządek plików, coroczne sprawdzanie, nowe nośniki co pięć lat
Pytania, które padają przy tym temacie
Co właściwie znaczy proweniencja?
Christie's definiuje proweniencję jako udokumentowaną historię własności przedmiotu, swego rodzaju biografię od chwili powstania do dziś. W przypadku nowego przedmiotu wykonanego ręcznie ta historia zaczyna się od zapisu twórcy z czasu pracy.
Czy przedmiot od żyjącego twórcy potrzebuje proweniencji?
Zyskuje na niej. Zapisy robione na bieżąco najłatwiej uwiarygodnić i najtrudniej odtworzyć później. Datowany zapis z pracowni, zdjęcia z pracy i oryginalna faktura dają przyszłym właścicielom, ubezpieczycielom i konserwatorom coś konkretnego.
Czego chcą ubezpieczyciele przy cennych przedmiotach?
To zależy od ubezpieczyciela i polisy. Chubb w poradniku o biżuterii zaleca, by dla każdej sztuki mieć dokładny opis, aktualne zdjęcie, cenę zakupu lub paragon i ewentualne wyceny rzeczoznawcy, a cenne przedmioty co kilka lat wyceniać ponownie.
Czy sam certyfikat autentyczności wystarczy?
Pomaga, ale to jeden dokument z kilku. Christie's wymienia jako dowody m.in. faktury, katalogi, zapisy archiwalne i certyfikaty podpisane przez twórcę lub eksperta, a atrybucję nazywa opinią eksperta. Certyfikat zgodny ze znakami, zdjęciami i zapisami twórcy jest dużo mocniejszy.
Czy nazwisko właściciela powinno być częścią historii przedmiotu?
Dane właścicieli trzymaj w prywatnych zapisach, a nie na przedmiocie ani w publicznym opisie. Publiczna historia może mówić, że własność się zmieniła i kiedy, bez podawania nazwisk. Dokumenty potwierdzające, kto był właścicielem, przechowuje twórca albo właściciel.
Jakie formaty plików otworzą się za 30 lat?
Nikt tego nie zagwarantuje, ale najbezpieczniejsze są formaty popularne i publicznie opisane. Biblioteka Kongresu USA wymienia TIFF, JPEG 2000, PNG i JPEG wśród zalecanych formatów cyfrowych zdjęć, a PDF/A wśród zalecanych formatów tekstu.